czwartek, 1 listopada 2012

Dziady jesienne - niepamięć

Pogański zwyczaj, resztki niechrześcijańskiej tradycji w chrześcijańskim ubranku czy sztuczne chryzantemy współczesnego pierwszego listopada? Nad czym warto się zastanowić? Wszyscy piszą o tych kwiatkach, futrach i lansach podczas "grobingu". Znak czasów. A może by rzucić sobie inny temat do refleksji - to, co uniwersalne w wielu kulturach, ugoszczenie zmarłych, nawet ich "nakarmienie", obfitość przełomu jesiennego, czas zadumy i czas karnawałowej zabawy wymieszane w równych porcjach - w naszej tradycji.



Miejsce zmarłych - miejsce magiczne, uroczysko, stary cmentarz; pamięć dotycząca przodków jest pamięcią wspólnoty. Mam wrażenie, że dziś, w lansie chińskich, sztucznych chryzantem i zniczy z melodyjką, ginie właśnie to, o co w tym wszystkim chodzi - pamięć. Dziś - nie nasi, ale moi zmarli i twoi zmarli, mój śpiewający znicz, moje sztuczne kwiaty. Fake death? Ile w tym "chodzeniu na groby" zostało prawdy, ile oswajania śmierci (jak chcą wszyscy ci "eksperci", którzy dziś pączkują na kanałach informacyjnych, na zmianę z policją, która nadzoruje "akcję znicz")?

Kult zmarłych

Święto zmarłych - święto przodków, którym należy się pamięć, którym coś zawdzięczamy, którzy nami się opiekują? W jak wielu kulturach wierzyło i nadal się wierzy w opiekuńczą rolę przodków? Do jakiego stopnia narodziny kultu zmarłych wiążą się z narodzinami kultu religijnego? Połączyć rozdzielone. Cyceron prawił sobie o rzeczowniku religio i wywodził go z czasownika relegere — odczytać na nowo. Laktancjusz wyprowadzał ten sam rzeczownik z czasownika religare — wiązać. Augustyn przywołuje jeszcze reeligere — ponownie wybierać. Kult - stale ponawiane złączenie ze światem innym niż ludzki? Ponowne przywołanie do życia zmarłych. Ofiara z żywności.

Pogańska tradycja i kult przodków zakładały istnienie przynajmniej jednego dnia w roku, gdy świat duchów (w tym dusz zmarłych) od świata żywych dzieli tylko cienka granica. To, co zazwyczaj rozłączone zostaje z powrotem związane w obrzędzie. Mieszają się groza, karnawałowa radość, rytualne gesty obronne wobec upiorów, złych mocy i gesty przywołujące zmarłych.

Tyle, że teraźniejszy 1 listopada, kiedy ludność masowo przemieszcza się od cmentarza do cmentarza tak naprawdę nie jest właściwym świętem zmarłych, mimo ze wiele osób tak uważa! 1 listopada to czas, gdy ludzie "odwiedzają groby" i dzień, do którego odwołuje się Kościół. Tak naprawdę jest to przecież Wszystkich Świętych, o czym wiele osób nie pamięta, bo stało się tak, że dzień wolny od pracy zostaje właściwym świętem, tu świętem zmarłych. Gubiąc się w "grobingu", na który znów inni narzekają, ludzie zapominają, że zwyczaj uświęcenia dnia przeznaczonego specjalnie na kult zmarłych związany jest z Zaduszkami, a 1 listopada to dzień poświęcony chrześcijańskim świętym. Festum omnium sanctorum to święto rzymskokatolickie (ale też anglikańskie czy luterańskie, o czym się mniej pamięta w Polsce), dlatego Polakom tak bardzo kojarzy się z polskością i tak często się powołują na 1 listopada, by podkreślić swoją wrogość wobec obcej tradycji Halloween. To zabawny paradoks, bo rodzimy polski jest raczej zwyczaj Zaduszek, który jest właściwie odpowiednikiem niegdysiejszych Dziadów. A z kolei Dziady mają znacznie więcej wspólnego z Halloween niż z chrześcijańskimi świętymi.

Noc, gdy to żywi mogą oddać przysługę zmarłym

Uczta zbliża do siebie ludzi. Żywych i zmarłych? Nie, nie mam na myśli zombie-uczty :D Dziady były świętem pogańskim. Istniało w ludowym kalendarzu na terenach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi i Polski. Chodziło w nim o nawiązanie dobrego kontaktu ze zmarłymi, bo to właśnie zmarli mieli ogromny wpływ na powodzenie żywych. Tak naprawdę święta zmarłych miały miejsce wielokrotnie w ciągu roku, ale najważniejsze odbywały się na wiosnę i jesienią. I wcale nie chodziło w nich tylko o wspominanie zmarłych, nie, raczej o obcowanie z nimi - rzecz bardzo pogańską, nie oszukujmy się.
Obrzędy podczas tych świąt służyły ugoszczeniu dusz, więc podejmowano je miodem, jajkami czy inną strawą. Wiele potraw typowych dla świąt zmarłych przeszło potem do menu wigilijnego: miód i kasza, wśród Łemków kutia, potrawy z makiem i sam mak.

Niemałe znaczenie miało światło i ogień (porównanie z Halloween nasuwa się samo), bo duszom należało oświetlić drogę paląc ogniska na rozstajach. Poza tym zapalano światło, aby ogrzać powracające na ziemię dusze. Ogień tych ognisk płonie nadal w zwyczaju palenia zniczy. Podobnie jak w przypadku Halloween ogień miał też inną dobroczynną rolę: miał zablokować drogę duchom o złych intencjach, na przykład osobom zmarłym nagłą śmiercią, w kulturze ludowej uważaną za śmierć "nieprawidłową". Krótko mówiąc, palenie ogników było gestem obronnym przeciw upiorom.

W odświętnym dniu dawano jałmużnę żebrzącym, aby wspominali zmarłych, a niektóre czynności, co typowe dla świąt ludowych, były zakazane. Takie zakazy miały znaczenie symboliczne i tak w dniu poświęconym zmarłym nie należało wylewać wody z mycia, by nie polać nią przypadkiem błąkającej się w pobliżu duszy czy też nie wolno było palić w palenisku, bo wiadomo, że dusze mogły dostawać się tą drogą do domu (wiara w to, że duchy wędrują tymi samymi otworami, co powietrze w domu, kominami jest szeroko rozpowszechniona w świecie). Poza tym unikano też innych czynności, np. kiszenia kapusty, żeby nie zadeptać duszy. Gdy spadła łyżka, nie wolno jej było podnieść, bo możliwe, że to dusza potrzebowała właśnie się najeść ;) Ogółem z duszami należało obchodzić się bardzo ostrożnie, czyli rozmawiać głównie o nich i nie straszyć ich uderzeniem w stół czy innym hałasem.

Chrześcijaństwo powoli, ale skutecznie, jeśli nie wypleniło pogańskich zwyczajów, to wciągało je w swoją dziedzinę. W ten sposób Dziady zostały zastąpione przez Zaduszki. Jeszcze w XX stuleciu kultywowano Dziady nie do końca zgodnie z wiarą chrześcijańską w takich rejonach jak lutowicki (mazowieckie), Puszcza Kozienicka, Polesie na Ukrainie czy Bojkowszczyzna (Karpaty - Ukraina, Polska). Dziady obchodzono 2 listopada czyli przypadały w chrześcijańskie Zaduszki. Do dziś w niektórych rejonach Polski, Białorusi, Ukrainy, Rosji wynosi się na groby zmarłych symbolicznie traktowaną żywność. Dziady obchodzone są również przez grupy słowiańskiego rodzimowierstwa.

Pisząc ten tekst korzystałam z notatek z zajęć na kulturoznawstwie oraz Wikipedii ;)

1 komentarz:

  1. byłam na cmentarzu dzisiaj, niestety we wcześniejszej porze, niż zwykle, toteż tłumy mimo zimna i mroku spore, szalejące między nagrobkami bachory, mamusie rozprawiające o 'świątecznych' obiadkach, tatusie o browarze w planach na resztę wieczora, obgadywanie, komentowanie. i przy okazji znicz na grób, bo tak trzeba, bo tak jest co roku. myślę, że większość ludzi nie wie po co idzie na groby w ten czas, ale idą. bo właśnie 'tak trzeba'. smutne ale to bezmyślne społeczeństwo już takie jest w ogóle.

    ps. mam to samo wydanie Edgara ^^luv.

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.